piątek, 8 maja 2015

Saska Kępa.

Hello.
Dziś nie było Mnie w szkole.
Nie, nie wagarowałam. Też nie symulowałam. Ani nie jestem chora.
Miałam wycieczkę na Saską Kępę!
Taki bardziej bieg orientacyjny z mapą. W mojej szkole dużo tego organizują.
O 8:20 była zbiórka. Trochę się spóźniłam, ale zdążyłam. Musieliśmy jechać dwoma autobusami MZA.
Gdy dojechaliśmy zebraliśmy się w grupki i każda dostała po mapce.
Niestety, chodziliśmy razem. Tylko jedna grupka chłopców miała pozwolenie na samopas.
Szkoda, że Mnie tam nie było...
Gadałam Sobie z A (tą z poprzedniej notki), a potem z Ciocią Axl :)
Ah, nie wiecie kto to Ciocia Axl? Taką ksywkę ma Moja koleżanka.
Ja dostałam "Chrupek" (miałam chrupki bekonowe ze Sobą) i "Polska Conchita Wurst" :D
Stwierdziłam, że walę płeć - jestem gender. Mogę być facetem, bo myślę jak facet.
Miałyśmy jeszcze lwa, ale lew się zbuntował, bo jest wegetarianinem.
Nie, nie mam nic do wegetarian i wegan.
Chodziliśmy do ok. 13.
Potem pojechałam z A do M1. Chciała Sobie kupić buty.
Po zakupie poszłyśmy do KFC. Zamówiłyśmy to co chciałyśmy i zajęłyśmy swoje miejsca.
Porozmawiałyśmy o obozie na który z Nią jadę. A o obozie opowiem wkrótce.
See you later!~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz